Oglądałem dzisiejszą debatę Kaczyński vs Komorowski i powiem szczerze, że zdania nadal nie zmieniam. W życiu cenię sobie nie tylko wiedzę, ale i umiejętność jej przekazywania, jak zatem oceniać człowieka, który nie rozumie zadanych pytań, odpowiada zawile (zapewne, by wypaść na wielce elokwentnego i oczytanego), układa zdania tera-krotnie złożone? Prezydent jest dla ludu, a lud reprezentuje mnóstwo warstw społecznych, więc jak Ci biedni ludzie mają coś zrozumieć z wypowiedzi Jarka, skoro on sam mówi tak, jakby nie rozumiał pytań? Jak Ci biedni międzynarodowi politycy mają się z nim „dogadywać”? Nie mam pojęcia.
Nie tylko to raziło mnie w tej debacie. Grzebanie w przeszłości zawsze pojawia się na tapecie, gdy tylko stawka jest wysoka. Jedna rzecz ukłuła mnie na tyle, żeby stwierdzić, iż Jarek naprawdę jest bezczelny. Nie uważam PO za świetnych zarządzających, ale przez ostatnie 2 lata kryzys miał miejsce na całym świecie. Polska przeszła przez ten kryzys bez większego szwanku, więc gdy Jarek porównał sytuację, gdy rządził PiS (a kiedy ruszyły wypłaty kasy z UE…), do sytuacji rządów PO w dużo bardziej trudnym położeniu ekonomicznym, to już przestało mi się chcieć słuchać…
Ogólnie w Bronku nie podoba mi się czasem jego złośliwość, nieco takiej szlacheckiej szabelki, ale myślę, że specjaliści od wizerunku pomogą mu w przyszłości nabrać trochę „ogłady”. Niemniej jednak jego odpowiedzi były logiczne, rzeczywiście opierały się na faktach i ciągle przemawiała przez nie chęć kooperacji z Rządem i opozycją. Czy właśnie nie takie podejście powinien prezentować Prezydent RP? Nie dmuchać w żar, tylko go gasić, współpracować, a nie ciągle babrać się w brudach i szukać winnych. Poszukać rozwiązania, a nie generować kolejne problemy.
Podsumowując, w mojej subiektywnej ocenie wynik debaty – Komorowski vs Kaczyński -> 1:0