To, że żyję w Polszy wiem nie od dziś. To, że teoretycznie to katolicki kraj w 90% też wiem. Ale, że ludziska są aż takimi debilami – tego nie wiedziałem. Miałem świadomość ciasności opaski na mózgu u wielu osobników, ale to, co się dziś działo to była jakieś apogeum masakry.
Andrew trafił w dziesiątkę.

Oburzenie oburzeniem, ale jak można symbol tego rodzaju tak traktować. To chyba tylko potwierdza, że Jarek rozdmuchał zapędy jajogłowych przez swoją agresywną retorykę, walkę z wiatrakami, które nie istnieją i wywoływanie duchów. Po kiego wała? Niech śpią, zmęczone są
Dziwi mnie tylko ta bezmyślność plebsu, która w tak łatwy sposób znów daje się manipulować. Zomem trzeba poszczuć, żeby krzyż przenieść do… kościoła? No zrozumiałbym, gdyby krzyż miał stanąć w burdelu – to byłby przynajmniej sens walczyć o szacunek. Ale w kościele?
Pomnik być musi. Na dziś, na za godzinę, bo inaczej nie oddamy krzyża i będziemy trzymać wartę przez 24 h. A to trzymajcie! Nikt nie chce ukraść krzyża, ale nasz dobroduszny ojciec stanu, zmarły Lech patrzy na nas z góry.
…
Czy to nie jest paranoja? Żyjemy w kraju, który lubi się napić wódki, ale nawet po alkoholu nie ma się takiej jazdy. To musi być jakaś wada genetyczna, uszkodzenie mózgu schowane w najtrudniej dostępnym i chronionym przez chorą podświadomość zakamarku. Nie da się tego wytłumaczyć inaczej. Nie chodzi tu już tylko o głupią politykę, ale to „polactwo” i małość, która wychodzi w takich momentach. Mamy normalniej „na górze” to dół ma doła, depresję, ból, dno i wodorosty.
Pozostaje rzeczywiście, jak to trafnie ujął Adrew… przenieść pałac na ul. Miejską, ponieważ na Wiejskiej… pachnie słomą w butach.
Podobne wpisy:

