Dziś zacznę od krótkiej rozmowy, która przytrafiła mi się niechcący ostatnio:
D: Co czytałaś ostatnio? Co mi polecisz, mam jakieś parcie na czytanie, choć nie mam czasu…
B: yyy, dobre pytanie… Kiedy ja ostatnio czytałam książkę…
To nic złego, że nie mamy czasu, by czytać. Takie życie, że aby funkcjonować i do czegoś w naszej Polsce kochanej, trzeba ciężko pracować, nieraz na milion etatów. Martwi jednak fakt, iż czyta się coraz mniej, a już na pewno nie beletrystykę. Zastanawiałem się też mimochodem, dlaczego nie mam ochoty sięgać po „coś grubego”. Otóż dlatego, że na co dzień przetwarzam naprawdę wieeeelką dawkę informacji: w internecie, w umowach, w fakturach, w gazetach, w newsach, liczby, cyferki, literki, liczby, cyferki, literki.
Można zwariować z przesytu informacji i może nie sięgam po książkę dlatego, że nie mam czasu. Po całym dniu zasuwania z danymi chyba… nie mam chęci przyjmować nowe i dalej męczyć mózg kreatywnym myśleniem.
Założę się, że nie tylko ja się tak czuję – cały czas brakuje mi czytania. Mam tę potrzebę i nie da się jej wykorzenić. Więc proszę Was – jeśli przeczytaliście ciekawą książkę – polećcie w komentarzach (nieważne jaką, ważne, by była dobra). Potrzebuję odskoczni od cyferek
Podobne wpisy:

Jak się chce to i czas na czytanie się znajdzie. Szczerze powiedziawszy, kiedyś nie za bardzo lubiłem czytać. Ba! Nie czytałem prawie wcale. Teraz, jakoś tak wstręt do książek i czytania minął. Może wydoroślałem? Prawdopodobnie. Grunt to znaleźć sobie jakiś gatunek, który Cię interesuje i czytać w wolnej chwili. W autobusie jak jedziesz do pracy, przy kawie podczas przerwy na drugie śniadanie. Co do polecenia książki, czy interesowałaby Cię fantastyka?
@szulcu: pewne książki smakują najlepiej i najwierniej w odpowiednim wieku. Dlatego tak ważne jest, by czytać wtedy kiedy się powinno (nawet jeśli to się wydaje głupie
).
Przygodówki, fantastyka – fajna rzecz, byle napisana z humorem. Polecano mi Pratchetta
Co do propozycji – nie mam ściśle określonego gatunku – byle było ciekawie i wciągająco
Polecam całą serię „Ojciec Chrzestny”. O ile ktoś lubi takie klimaty, to wciąga bez opamiętania fabularnie i klimatem.
Z czegoś przygodowo-wojennego to natomiast „Czerwony Sztorm”, nieco pro-USA, ale również wciąga.
Łukasz, a jak oceniasz adaptację filmową Ojca Chrzestnego? Bo miałem ostatnio możliwość obejrzeć całą trylogię i uważam, że to kawał dobrego kina.
Zdecydowanie Paragraf 22