Ostatnio dużo jeżdżę autobusami. Jakby nie było najlepszy środek komunikacyjny w Krakowie, bo i drogi dobrze oznaczone, i kierowcy jakoś bardziej życzliwi dla autobusiarzy, a ja sam nawet byłem uczony na kursie prawa jazdy, że busman nie ma pierwszeństwa, ale… puścić go powinienem. I dobrze – mogę puszczać, ponieważ trzeba sobie pomagać na drodze.

Wracając jednak do jazdy autobusem: zazwyczaj jeżdżę bardzo wcześnie lub bardzo późno. Obie pory mają swoje wady i zalety. Główną zaletą jest to, że teoretycznie może być chłodniej niż każdą inną porą, jest też cicho i spokojnie, ponieważ pasażerowie albo wracają zrąbani po 13 h pracy do domu, albo jadąc do pracy jeszcze dobrze się nie rozbudzili.

I wszystko byłoby przepiękne, gdyby nie to, że w autobusie rozchodzi się WSZECHOBECNY SMRÓD!

MPK poruszam się już nie pierwszy rok i różne rzeczy widziałem. Mieszkałem w akademiku, gdzie karaluchy myły mi plecy i czasem próbowały ze mną zjeść śniadanie. Miałem współlokatora, który ścielił łózko 2 razy do roku: na Święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc, a w swoim wyrze spał, uczył się, jadł, trzepał kapucyna i modlił się. Mógłbym mnożyć takie wspomnienia i myślałem, że niewiele mnie zdziwi w tej materii. A jednak!

Wytłumaczcie mi, jak można nie umyć tyłka przez kilka dni w taki gorąc? Jak można w dzisiejszych czasach nie myć zębów, włosów i nóg, nie używać dezodorantu, antyperspirantu i  ogólnie, nie dbając o siebie, skazywać współobywateli na takie męczarnie i odór, który zabija chęć czucia jakichkolwiek zapachów?

Żeby było śmiesznie – jeśli chodzi o higienę, to mamy PEŁNE RÓWNOUPRAWNIENIE: spoconych, nieumytych bab jest tyle samo, co facetów, ba!, nawet więcej. Kochane Matki Polki mają nawet lepsze sposoby na wzmożenie „zacapu”. Najprostszym sposobem na spotęgowanie skunksiałego czadu jest rozpryskanie połowy flakonu perfum na spocone członki ciała. Piękny cebulowy miks… Jestem bezsilny i doprawdy nie rozumiem, dlaczego tak jest i na czym polega ten fenomen. Niby jesteśmy ucywilizowani, niby mamy dobrobyt i lepiej zarabiamy, a pospolitość nadal skrzeczy.

Cieszę się jednak, że są jeszcze na świecie ludzie, którzy czują. Oni właśnie wlepkują autobusy i słupy na przystankach. Treść jest prosta:

LUDZIE! W AUTOBUSACH ŚMIERDZI! MYJCIE SIĘ!!!

Ja osobiście też bardzo o to proszę.

Brak podobnych wpisów.