Dawno nikt nie ubrał w proste słowa czegoś, czego nie daje się opisać. Augustowi Rushowi się to udało, choć jest tylko małym wrażliwym chłopcem. I co z tego, że to tylko film, że cukierkowy i czasami naiwny. Rzadko kiedy obraz potrafi mnie wybić z rytmu na dłuższe chwile, a tak było w przypadku filmu August Rush. To historia chłopca, który wychowywał się w ośrodku opiekuńczym i ma niecodzienną zdolność słyszenia. Każdy szmer łanu zbóż, drganie drutów wysokiego napięcia i powiew wiatru są dla niego muzyką. Sposób, w jaki reżyser pokazał tę jego zdolność rozłożył mnie na łopatki. Niesamowitym ujęciom kolorytu dodawała gra młodego Freddiego Highmore i muzyka. Dzięki temu filmowi przypomniałem sobie pewne swoje właściwości, które posiada każdy z nas, ale przez szum świata o nich zapomina.
Dzięki tej scenie poznałem również świetną gitarzystkę Kaki King, która wykonuje grany na filmie przez Evana utwór Bari Improv. Drugą ciekawą postacią muzyczną jest odtwórca jednej z głównych ról Jonathan Rhys Meyers. Na co dzień zajmuje się aktorstwem, a w przypadku tego filmu – napisał większą część ścieżki dźwiękowej. Jego muzyka jest bardzo emocjonalna, zalatuje miejscami Dylanem czy Vedderem, włącznie z nieczystościami, ale właśnie dlatego paradoksalnie mi się podoba.
Film mnie zachwycił, szczególnie sceny, gdy Evan zaczyna instynktownie grać (wspomniane Bari Improv) oraz w momencie, gdy spotyka swojego filmowego ojca:
Utwór Dueling Guitars wykonuje dwóch wspaniałych gitarzystów: Heitor Pereira (znany głównie jako kompozytor muzyki filmowej) oraz Doug Smith (mistrz palcowania na gitarze).
Podsumowując: film wywołał u mnie niesamowite emocje nie tylko przez swoje przesłanie, ale przez to jak przedstawiono w nim muzykę. Cieszę się, że ktoś wpadł na pomysł, by tak pokazać ten nieskończony świat dźwięków. Dziękuję!
PS
Jeśli znacie inne filmy o tematycznej muzyce, niesamowitych talentach i umiejętności słuchania – śmiało, polecajcie w komentarzach!
Podobne wpisy:

