Hmmm, wszędzie zachodzą zmiany, u mnie chyba też. Zmiany upodobań mam na myśli
Jak wiadomo, w dobie internetu i świadomości technologicznego rozwoju przeglądarek jest coraz więcej. Mijają czasy, gdzie Pani (przez duże „P”) w Biurze (przez duże „B”) ma przeglądarkę Internet Explorer, ze wszystko mówiącą ikonką „E” na pulpicie, nazwaną przez Administratora Biurowej Sieci (przez duże „A”, „B” i „S”) w sposób nienagannie prosty – INTERNET. Wiadomo, że czasem się jeszcze zdarzy, nieraz widziałem, ale pewnym jest to, że to już przypadki sporadyczne. W przeglądarkach możemy teraz przebierać i żeby było śmiesznie – wszystkie są darmowe. To chyba drugi wniosek na przeglądarkowym rynku. Developerzy poszli po rozum do głowy i zamiast próbować na tym zarobić, stwierdzili, że lepiej stworzyć standardy. I bardzo dobrze, ponieważ konkurencja stała się tak duża i sławetne „E” pozbawiono monopolu, że wyniknąć mogło z tego tylko coś dobrego. Po prostu lepsze przeglądarki.








