Wiem, że się spóźniłem, nie bić!
Jak co roku nadeszły i skończyły się już Święta. Ja sam bardzo ich potrzebowałem, ponieważ po trzech miesiącach pracy zawsze mam przenicowany mózg i cierpię na ekstremalnie ciężką depresją pracowniczą.
Mam nadzieję, że był to dla Was czas wyciszenia i odpoczynku, w rodzinnej atmosferze, bo tego życzyłbym i Wam, i sobie, ale jak było – każdy wie najlepiej. Na pewno było smakowicie – choć Polak w kryzysie, to markety przeżywały oblężenie, a lodówki przemrożenie.
Przed nami kolejne „święto” – Sylwester. Dokładnie w sobotę za kilka dni, co oznacza, że znów będziemy jeść, pić, bawić się i świętować. Tylko co? Tak nieraz się zastanawiałem, po kiego wała komuś Sylwester – taka impreza na siłę, bo kiedyś ktoś wymyślił, że jak się rok zmienia, to trzeba się bawić. Nie zrozumiem – taka tradycja, której sam się chętnie poddawałem… która przestała mi odpowiadać w takiej formie.
W tym roku będzie jednak inaczej – nie będę się bawił klasycznie jak na Sylwka przystało. Tak w ramach buntu. Od jakiegoś czasu bardziej od imprez cenię sobie „posiadówy”, których mam chroniczny brak. Ale nie takie posiadówy, gdzie się siedzi i pije. Posiadówy rodzaju rozmawianego – może nawet nie być alkoholu! Bo towarzystwo jest dużo ważniejsze.
I tego życzę Wam na Nowy Rok – dobrego towarzystwa, posiadów rozmawianych, bo napić się z byle kim jest stosunkowo łatwo.
Trudniej znaleźć kogoś, z kim można porozmawiać.
Podobne wpisy:


Rzadko piszesz na blogu, to jeszcze się spóźniasz. No wiesz Damian!
To trochę spóźniony komentarz:
Wesołych świąt i szczęśliwego Nowego Roku!
Po prostu lepiej późno niż wcale